Jesteście oszustami!
Zawsze przerażała mnie naiwność ludzi, którzy wklejając łańcuszki na śledziku, naprawdę wierzyli w to, że usuną go tym sposobem z Naszej-Klasy. No, ale skoro istniała potrzeba pozbycia się śledzika, to założyliśmy z Wiktorem stronę Niesledz.pl.
Przy tej okazji postanowiliśmy stworzyć listę mailową i przesyłać informacje o Naszej-Klasie i innych portalach społecznościowych. Żeby użytkownicy mieli możliwość kontaktu z nami, założyliśmy również maila w nieśledziowej domenie. Nie spodziewaliśmy się, że zbierzemy tyle osób na liście, ale jeszcze większym zaskoczeniem były dla nas niektóre maile. Pozwolę sobie przytoczyć wiadomości, które przesłała jedna z użytkowniczek.
Crowdsourcing w Lego
Pisałam już kiedyś o crowdsourcingu, czyli idei wykorzystania tłumu w działalności firmy. Jednak ostatnio na wykładzie z Projektowania Systemów Informatycznych zobaczyłam inny świetny przykład tego zjawiska.
Gdy byłeś dzieckiem z pewnością często ciągnąłeś mamę lub tatę do sklepu z zabawkami. Na półkach stało marzenie każdego dzieciaka – klocki Lego. Zestawy pakowane w piękne kolorowe kartoniki – od tych najmniejszych zawierających zaledwie kilka klocków aż po te ogromne pudła.
Crowdsourcing w BZ WBK
Pierwszy raz z terminem ‘crowdsourcing’ spotkałam się, czytając amerykańską książkę o e-marketingu. Za tym słowem kryje się idea powierzania zadań tłumowi. Jest to propozycja współpracy, która nie gwarantuje korzyści, choć najlepsze rozwiązania często są nagradzane. Zastanawiałam się przez jakiś czas, czy Polska dorosła do powszechności tego typu rozwiązań.
Pokolenie bardziej dorosłe
Ludzie po ukończeniu długo wyczekiwanego osiemnastego roku życia stają się w świetle prawa dorośli. Jednak nieuczciwie byłoby wrzucać do tej samej kategorii również ich rodziców i dziadków. Dlatego ja ich pokolenie nazywam czasem pokoleniem bardziej dorosłym. Ich uczestnictwo w Internecie jest mniejsze niż dzieci, młodzieży i dorosłych. W zasadzie mam wrażenie, że ulubionym portalem tych ludzi jest nasza-klasa.
Anonimowość w Internecie
Użytkownicy Internetu mają tendencję do ukrywania się w sieci pod różnymi – często głupimi – nickami. Dodaje to odwagi w wyrażaniu swoich opinii, buduje poczucie bezpieczeństwa. Czasem jednak warto spojrzeć na to z innej strony. Podpisując się imieniem i nazwiskiem stajemy się bardziej wiarygodni. Wyrażamy siebie, a nie jakiś internetowy twór, którego nikt nie utożsamia z nami. Budujemy swoją markę. Ostatnio bardzo doceniłam blogi specjalistyczne. Ludzie pisząc o rzeczach, na których się znają, tworzą ciekawe źródło wiedzy, a przy tym wyrażają swoją osobowość.
